
„(…)a dobrość Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”
Moskwa naciska na łotewskie władze, żeby nadały językowi rosyjskiemu status języka urzędowego. Oświadczył o tym mer Moskwy Jurij Łużkow podczas swojej pierwszej wizyty w Rydze, - informuje portal lokalny telegraf.lv. Znany ze swoich wcześniejszych wypadów przeciwko krajom bałtyckim Łużkow zasugerował, że w rozwiązaniu kwestii językowej rosyjskiej mniejszości na Łotwie, Kreml nie zawaha się użyć mechanizmów gospodarczych. Mer Moskwy nie wytłumaczył jednak, czy oznacza to, że w razie nieposłuszeństwa postulatom kremlowskim Łotwa może spodziewać się kolejnej Moskwy gospodarczej z Rosją. Łużkow powiedział natomiast, że w razie nadania językowi rosyjskiemu statutu urzędowego, Łotwa może liczyć na ożywienie gospodarcze z wielkim sąsiadem.
Białoruski minister spraw zagranicznych Syarhey Martynau zapowiedział podczas trwającej wizyty na Łotwie, iż celem białoruskiego rządu jest utworzenie "strategicznej trasy tranzytowej" dla wenezuelskiej ropy przez kraje bałtyckie. Białoruski minister podkreślił, iż Miński jest poważnie zainteresowany kierowaniem kolejnych dostaw ropy z Wenezueli także przez łotewskie porty. Jeszcze w tym tygodniu kolejny transport wenezuelskiej ropy ma dotrzeć do litewskiego terminala naftowego w Kłajpedzie. 500 tys. ton ropy ma być następnie przetransportowane koleją na Białoruś.
Łotwa i Białoruś podpisały wczoraj umowę o małym ruchu granicznym (MRG), która uprości przekraczanie granicy mieszkańcom przygranicznych rejonów. MRG po Białoruskiej stronie obejmuje północne rejony obwodu witebskiego, zaś po łotewskiej stronie rejony Latgalii z Dyneburgiem włącznie. Umowa przewiduje, że mieszkańcy rejonów objętych MRG będą mogli ubiegać się o długoterminowe wizy upoważniające do wielokrotnego przekraczania granicy. Wizy będą wydawane na okres od jednego roku do 5 lat i będą kosztowały 20 euro.
Kim jest repatriant? To Polak, którego przodkowie zostali przymusowo wywiezieni lub zesłani w latach 30-tych i 40-tych z terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej w głąb Związku Radzieckiego. Za Uralem, głównie w Kazachstanie, żyją jeszcze tysiące polskich ofiar sowieckich czystek etnicznych. My Polacy, mamy więc wobec nich szczególny obowiązek: zapewnienia im jak najszybszego powrotu do Ojczyzny. Ustawa z 2000r. umożliwiła repatriantom powrót do Polski na zaproszenie gminy. Niestety ustawa nie jest doskonała. Przede wszystkim dlatego, że nakłada zbyt duże obciążenia na samorządy zamiast na polskie państwo. Trzeba ją zmienić.
Nie lada niespodzianką dla podatników z krajów członkowskich UE mogły się okazać najnowsze doniesienia "The Sun". Na łamach gazety, Marta Andreasen z Partii Niepodległości, ujawnia, że jakoby deputowani PE mieli refundowaną Viagrę oraz narkotyki(!). A to wszystko z pieniędzy podatników! "The Sun" podaje, że wszyscy politycy oraz oficjele z Brukseli - a więc 736 deputowanych oraz ok. 25 000 (!) członków Komisji Europejskiej, są uprawnieni do m.in. 100 proc. zwrotu kosztów leczenia zaburzeń erekcji Viagrą, a także do podjęcia refundowanej terapii leczenia uzależnień. Co więcej, posłowie mogą ubiegać się również o pokrycie kosztów zakupu metadonu(!). Gwoli wyjaśnienia, metadon to narkotyk o działaniu przeciwbólowym, który siłą działania kilkukrotnie przewyższa morfinę, a najczęściej stosowany jest jako środek wspomagający terapię odwykową uzależnionych od heroiny.
Pięć milionów mieszkańców państw nienależących obecnie do Unii Europejskiej, m.in. Ukraińców i Turków, może wkrótce zostać pełnoprawnymi obywatelami Wspólnoty Europejskiej - pisze francuski dziennik "Le Figaro". To skutek niedawnych decyzji władz Rumunii, Bułgarii i Węgier w sprawie podwójnego obywatelstwa dla ich rodaków za granicą. Francuska gazeta zwraca uwagę, że borykająca się z problemami migracji UE dostała ostatnio ze strony swoich trzech państw członkowskich wschodniej Europy "niespodziewany prezent". Kraje te przyjęły bowiem niedawno rozwiązania prawne, które ułatwiają przyznanie ich obywatelstwa osobom pochodzenia rumuńskiego, bułgarskiego i węgierskiego, zamieszkałym w innych krajach.
Obywatele wszystkich 27 państw UE będą mogli jeździć do Brazylii bez wiz. Zakłada to przyjęte w piątek przez Komisję Europejską porozumienie UE z Brazylią. Porozumienie wejdzie w życie, gdy wszystkie 27 krajów Unii ratyfikuje ten dokument. Najbardziej na tym powinno zależeć Estonii, Łotwie, Cyprowi i Malcie, bo tylko te kraje członkowskie obejmuje reżim wizowy z Brazylią. Pozostałe kraje korzystają z ruchu bezwizowego wypracowanego z Brazylia przez porozumienia dwustronne. Komisja Europejska ma nadzieję, że porozumienie wejdzie w życie już w przyszłym roku.
Były litewski prezydent Valdas Adamkus ostrzega przed, jego zdaniem, wciąż żywym i niezmiennym od czasów carskich rosyjskim imperializmem. Zdaniem Adamkusa, obecne rosyjskie władze tylko zmieniły barwy i pod płaszczykiem demokratycznych haseł wciąż dążą do zawładnięcia coraz to nowych przestrzeni, dziś głównie ekonomicznych. Były prezydent Litwy skrytykował obecnych liderów kraju za ich, zdaniem Adamkusa, jednostronnie ugodową i tchórzliwą politykę wobec Rosji. „Litwa nie może ignorować stosowanego szantażu gospodarczego. Nie możemy szantażowani klęczeć i popełniać błędy”, - mówi prezydent Valdas Adamkus w wywiadzie dla czasopisma IQ.
Z najnowszego raportu amerykańskiego Population Reference Bureau wynika, że Europa będzie jedynym regionem świata, w którym za 40 lat liczba mieszkańców utrzyma się mniej więcej na obecnym poziomie. Dodatni przyrost naturalny w większości krajów Europy Zachodniej zostanie zrównoważony przez spadek populacji w nowych krajach członkowskich. Te tendencje będą najbardziej widoczne w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Według szacunków demografów populacja Wielkiej Brytanii wzrośnie do 2050 roku z obecnych 62,2 do 77 milionów mieszkańców. Głównie dzięki imigrantom. Brytyjczyków będzie więcej niż Niemców, których liczba nieznacznie się zmniejszy. Brytyjskie media biją na alarm. Twierdzą, że nadmiar imigrantów będzie zbyt dużym obciążeniem dla kraju. Eksperci nie podzielają tych obaw.
W Miednikach (rejon wileński) jest obchodzona 19. rocznica Tragedii Miednickiej, jednej z najbardziej tragicznych i krwawych kartek w historii niepodległej Litwy. 19 lat temu, 31 lipca 1991 roku, na białorusko-litewskim przejściu zostali zamordowani funkcjonariusze litewskich służb granicznych. Bandyci – jak później ustaliło śledztwo – z sowieckich oddziałów specjalnych OMON, najpierw katowali ośmiu funkcjonariuszy, a następnie ich zastrzelili oddając strzał w tył głowy. Zginęli celnicy Antanas Musteikis i Stanislovas Orlavičius, Algimantas Juozakas i Mindaugas Balavakas z oddziałów specjalnych „Aras” oraz Juozas Janonis i Algirdas Kazlauskas z policyjnej drogówki. Po dwóch dniach, 2 sierpnia, w szpitalu zmarł kolejny policjant Ričardas Rabavičius. Tragedię przeżył jedynie celnik Tomas Šernas, który jednak do dziś pozostaje w wózku inwalidzkim.
W stosunkach polsko-litewskich bitwa pod Grunwaldem od wieków jest elementem gry politycznej, także i teraz rola w niej Witolda i wojsk litewskich jest przez Litwinów szczególnie eksponowana - ocenia historyk mediewista z Uniwersytetu Śląskiego prof. Jerzy Sperka. Zdaniem eksperta, choć Polska w wykorzystywaniu historii do celów politycznych "również ma wiele za uszami", na przestrzeni lat przedstawiała historię słynnej bitwy z 1410 roku nieco obiektywniej. Widać to choćby po wymowie pomników, np. w porównaniu pomnika księcia Witolda w Kownie i Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Jak zaznaczył Sperka, wykorzystywanie bitwy do budowania tożsamości politycznej Litwinów wyraźne stało się w końcu XIX w., gdy nastąpiło odrodzenie narodowe Litwinów. Odmienną od polskiej interpretację Grunwaldu widać już jednak na początku XVI w., kiedy powstała litewska kronika, tzw. kronika Bychowca.
Najnowsze dane Europejskiej Federacji Giełd Papierów Wartościowych (FESE) opublikowane po zakończeniu pierwszego półrocza, pokazują rosnącą przewagę GPW nad pozostałymi rynkami giełdowymi w Europie Środowo-Wschodniej i Południowej. Wartość spółek krajowych notowanych na warszawskiej giełdzie jest o 55 proc. wyższa niż na giełdzie wiedeńskiej oraz ponad dwukrotnie wyższa niż w Atenach. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, przewaga kapitalizacji grupy CEE SEG skupiającej giełdy w Wiedniu, Pradze, Lublanie i Budapeszcie zmalała o 36 proc. z 31 mld euro w kwietniu do 19 mld euro na koniec czerwca br.
Białorusini wierzą w możliwość odejścia Łukaszenki – mówi koordynator ruchu Europejska Białoruś Andrej Sannikau. W kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich jest on spostrzegany jako ewentualny kandydat białoruskiej opozycji, pod warunkiem jeśli zróżnicowanej opozycji uda się w tej sprawie porozumieć. Były białoruski dyplomata z połowy lat 90. Sannikau wydaje się potrafi rozmawiać z różnymi ludźmi i co najważniejsze zjednywać ich sobie. Na dodatek jest dobrze odbierany w Moskwie, gdzie chociaż nie jest jeszcze zapraszany na salony kremlowskich władz, niemniej jest częstym gościem audycji radiowych i telewizyjnych związanych z Kremlem. Proponujemy naszym użytkownikom wywiad z Andrejem Sannikauwym, jaki ostatnio ukazał się w „Rzeczypospolitej.