
„(…)a dobrość Ojczyzny oraz pomyślność obywateli będą dla mnie zawsze najwyższym nakazem”
Wspólne interesy gospodarcze Litwy i Białorusi spowodowały zbliżenie polityczne obu krajów - napisał w poniedziałek litewski tygodnik "Veidas", informując o tranzycie przez Kłajpedę na Białoruś wenezuelskiej ropy naftowej. T
ygodnik informuje, że "dzisiaj w porcie kłajpedzkim przycumował tankowiec "Minerva Helen", który dostarczył 80 tys. ton ropy naftowej z Wenezueli dla Białorusi". Litewskie koleje dostarczą ropę na Białoruś.
Białoruski minister spraw zagranicznych Syarhey Martynau zapowiedział podczas trwającej wizyty na Łotwie, iż celem białoruskiego rządu jest utworzenie "strategicznej trasy tranzytowej" dla wenezuelskiej ropy przez kraje bałtyckie. Białoruski minister podkreślił, iż Miński jest poważnie zainteresowany kierowaniem kolejnych dostaw ropy z Wenezueli także przez łotewskie porty. Jeszcze w tym tygodniu kolejny transport wenezuelskiej ropy ma dotrzeć do litewskiego terminala naftowego w Kłajpedzie. 500 tys. ton ropy ma być następnie przetransportowane koleją na Białoruś.
Łotwa i Białoruś podpisały wczoraj umowę o małym ruchu granicznym (MRG), która uprości przekraczanie granicy mieszkańcom przygranicznych rejonów. MRG po Białoruskiej stronie obejmuje północne rejony obwodu witebskiego, zaś po łotewskiej stronie rejony Latgalii z Dyneburgiem włącznie. Umowa przewiduje, że mieszkańcy rejonów objętych MRG będą mogli ubiegać się o długoterminowe wizy upoważniające do wielokrotnego przekraczania granicy. Wizy będą wydawane na okres od jednego roku do 5 lat i będą kosztowały 20 euro.
Kim jest repatriant? To Polak, którego przodkowie zostali przymusowo wywiezieni lub zesłani w latach 30-tych i 40-tych z terytorium ówczesnej Rzeczpospolitej w głąb Związku Radzieckiego. Za Uralem, głównie w Kazachstanie, żyją jeszcze tysiące polskich ofiar sowieckich czystek etnicznych. My Polacy, mamy więc wobec nich szczególny obowiązek: zapewnienia im jak najszybszego powrotu do Ojczyzny. Ustawa z 2000r. umożliwiła repatriantom powrót do Polski na zaproszenie gminy. Niestety ustawa nie jest doskonała. Przede wszystkim dlatego, że nakłada zbyt duże obciążenia na samorządy zamiast na polskie państwo. Trzeba ją zmienić.
Po trzech miesiącach od dnia poświęcenia Krzyża Katyńskiego oraz kamienia z napisem "Katyń 1940" na cmentarzu katolickim w Lidzie, władze białoruskie usunęły głaz spod krzyża. Miejscowi Polacy obawiają się, że również krzyż zostanie również usunięty, - serwis informacyjny Związku Polaków na Białorusi. Jak podaje, 13 sierpnia na cmentarz wjechała ciężarówka z dźwigiem. Kamień załadowano na ciężarówkę i wywieziono w nieznanym kierunku. Na miejscu na cmentarzu pozostał sześciometrowy metalowy krzyż. Początkowo nie było wiadomo, z czyjej inicjatywy usunięto kamień. Jednak później potwierdziły się obawy miejscowych Polaków, że kamień usunięto na polecenie lokalnych władz, które uznały monument za konstrukcję postawioną nielegalnie.
„Nie koniecznie musi być to pomnik, ale na pewno jakiś kamień upamiętniający Józefa Piłsudskiego”, - taką wizję ma mer Druskiennik Ričardas Malinauskas, którego plany zbulwersowały litewską opinię publiczną. Chociaż pochodzący z Litwy i niekryjący do niej przywiązania, a nawet przez niektóre kręgi uznawany za prawdziwego Litwina, Marszałek Piłsudski jest jednak - obok Stalina i Hitlera - jedną z osobowości historycznych, jakie litewscy narodowcy i nacjonaliści uważają za największego wroga Litwy i Litwinów. Dlatego inicjatywa mera Druskiennik postawienia w mieście pomnika Piłsudskiemu zelektryzowała litewskie kręgi nacjonalistyczne.
Były litewski prezydent Valdas Adamkus ostrzega przed, jego zdaniem, wciąż żywym i niezmiennym od czasów carskich rosyjskim imperializmem. Zdaniem Adamkusa, obecne rosyjskie władze tylko zmieniły barwy i pod płaszczykiem demokratycznych haseł wciąż dążą do zawładnięcia coraz to nowych przestrzeni, dziś głównie ekonomicznych. Były prezydent Litwy skrytykował obecnych liderów kraju za ich, zdaniem Adamkusa, jednostronnie ugodową i tchórzliwą politykę wobec Rosji. „Litwa nie może ignorować stosowanego szantażu gospodarczego. Nie możemy szantażowani klęczeć i popełniać błędy”, - mówi prezydent Valdas Adamkus w wywiadzie dla czasopisma IQ.
Z najnowszego raportu amerykańskiego Population Reference Bureau wynika, że Europa będzie jedynym regionem świata, w którym za 40 lat liczba mieszkańców utrzyma się mniej więcej na obecnym poziomie. Dodatni przyrost naturalny w większości krajów Europy Zachodniej zostanie zrównoważony przez spadek populacji w nowych krajach członkowskich. Te tendencje będą najbardziej widoczne w Wielkiej Brytanii i w Polsce. Według szacunków demografów populacja Wielkiej Brytanii wzrośnie do 2050 roku z obecnych 62,2 do 77 milionów mieszkańców. Głównie dzięki imigrantom. Brytyjczyków będzie więcej niż Niemców, których liczba nieznacznie się zmniejszy. Brytyjskie media biją na alarm. Twierdzą, że nadmiar imigrantów będzie zbyt dużym obciążeniem dla kraju. Eksperci nie podzielają tych obaw.
W Miednikach (rejon wileński) jest obchodzona 19. rocznica Tragedii Miednickiej, jednej z najbardziej tragicznych i krwawych kartek w historii niepodległej Litwy. 19 lat temu, 31 lipca 1991 roku, na białorusko-litewskim przejściu zostali zamordowani funkcjonariusze litewskich służb granicznych. Bandyci – jak później ustaliło śledztwo – z sowieckich oddziałów specjalnych OMON, najpierw katowali ośmiu funkcjonariuszy, a następnie ich zastrzelili oddając strzał w tył głowy. Zginęli celnicy Antanas Musteikis i Stanislovas Orlavičius, Algimantas Juozakas i Mindaugas Balavakas z oddziałów specjalnych „Aras” oraz Juozas Janonis i Algirdas Kazlauskas z policyjnej drogówki. Po dwóch dniach, 2 sierpnia, w szpitalu zmarł kolejny policjant Ričardas Rabavičius. Tragedię przeżył jedynie celnik Tomas Šernas, który jednak do dziś pozostaje w wózku inwalidzkim.
W stosunkach polsko-litewskich bitwa pod Grunwaldem od wieków jest elementem gry politycznej, także i teraz rola w niej Witolda i wojsk litewskich jest przez Litwinów szczególnie eksponowana - ocenia historyk mediewista z Uniwersytetu Śląskiego prof. Jerzy Sperka. Zdaniem eksperta, choć Polska w wykorzystywaniu historii do celów politycznych "również ma wiele za uszami", na przestrzeni lat przedstawiała historię słynnej bitwy z 1410 roku nieco obiektywniej. Widać to choćby po wymowie pomników, np. w porównaniu pomnika księcia Witolda w Kownie i Pomnika Grunwaldzkiego w Krakowie. Jak zaznaczył Sperka, wykorzystywanie bitwy do budowania tożsamości politycznej Litwinów wyraźne stało się w końcu XIX w., gdy nastąpiło odrodzenie narodowe Litwinów. Odmienną od polskiej interpretację Grunwaldu widać już jednak na początku XVI w., kiedy powstała litewska kronika, tzw. kronika Bychowca.
Białoruskie służby graniczne nie wpuściły na terytorium tego kraju podlaskiego posła Roberta Tyszkiewicza, który był w kilkuosobowej delegacji polskich posłów jadących na Grodzieńsczyznę - poinformowała asystentka posła Anna Mierzyńska. Poseł Tyszkiewicz Platformy Obywatelskiej i trzech posłów Prawa i Sprawiedliwości - Tadeusz Woźniak, Krzysztof Maciejewski oraz Marek Matuszewski jechało przez przejście w Kuźnicy na uroczystości zorganizowane przez nieuznawany przez władze w Mińsku Związek Polaków na Białorusi i konsulat RP w Grodnie związane z 66. rocznicą akcji "Ostra Brama". Z tej okazji w kilku miejscowościach na Grodzieńszczyźnie zostaną zapalone znicze, odbędą się spotkania z kombatantami, w Sołach zostanie odprawiona msza.
Najnowsze dane Europejskiej Federacji Giełd Papierów Wartościowych (FESE) opublikowane po zakończeniu pierwszego półrocza, pokazują rosnącą przewagę GPW nad pozostałymi rynkami giełdowymi w Europie Środowo-Wschodniej i Południowej. Wartość spółek krajowych notowanych na warszawskiej giełdzie jest o 55 proc. wyższa niż na giełdzie wiedeńskiej oraz ponad dwukrotnie wyższa niż w Atenach. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy, przewaga kapitalizacji grupy CEE SEG skupiającej giełdy w Wiedniu, Pradze, Lublanie i Budapeszcie zmalała o 36 proc. z 31 mld euro w kwietniu do 19 mld euro na koniec czerwca br.
Białorusini wierzą w możliwość odejścia Łukaszenki – mówi koordynator ruchu Europejska Białoruś Andrej Sannikau. W kontekście zbliżających się wyborów prezydenckich jest on spostrzegany jako ewentualny kandydat białoruskiej opozycji, pod warunkiem jeśli zróżnicowanej opozycji uda się w tej sprawie porozumieć. Były białoruski dyplomata z połowy lat 90. Sannikau wydaje się potrafi rozmawiać z różnymi ludźmi i co najważniejsze zjednywać ich sobie. Na dodatek jest dobrze odbierany w Moskwie, gdzie chociaż nie jest jeszcze zapraszany na salony kremlowskich władz, niemniej jest częstym gościem audycji radiowych i telewizyjnych związanych z Kremlem. Proponujemy naszym użytkownikom wywiad z Andrejem Sannikauwym, jaki ostatnio ukazał się w „Rzeczypospolitej.