
„Cieszy, że w rejonie trockim zaufanie do nas rośnie. Jeśli dwa lata temu w wyborach samorządowych głosowało na nas około 20 proc., to teraz uzyskaliśmy ponad 31 proc.”
Po postanowieniu jechać, czy nie jechać do Brukseli nowo wybrani europarlamentarzyści mają przed sobą kolejny dylemat – z kim jechać? Oczywiście chodzi nie o małżonków eurodeputowanych, gdyż jak okazało się, w tej kwestii żaden z 12 litewskich posłów nie miał rozterek i zdecydowana większość postanowiła udać się na eurodeputowanie bez małżonek, czy też małżonków. Jedynie Leonidas Donskis z Ruchu Liberałów zapowiedział, że pojedzie do Brukseli z żoną. Ale dziś posłowie mają natomiast o wiele większy dylemat – kogo zatrudnić na stanowisku asystentów? Stanowisko te wiąże się nie tylko z dużą odpowiedzialnością, ale z jeszcze większymi pieniędzmi, jakie posłowie będą mogli przeznaczyć na utrzymanie swoich biur w Brukseli i na Litwie. Dlatego nie jest łatwo znaleźć „specjalistów”, którzy te pieniądze co do grosza mogliby odpracować.
Litwę nazywaną Ziemią Maryjną, za sprawą popularnego tu kultu Matki Boskiej Ostrobramskiej, niebawem będzie można nazywać też Królestwem Chrystusowym. A wszytko za sprawą oddolnej inicjatywy samorządów litewskich intronizacji Jezusa Chrystusa na króla poszczególnych samorządów. Proces zainicjowała Rada samorządu rejonu wileńskiego, która jest zdominowana przez Akcję Wyborczą Polaków na Litwie. 12 czerwca jednogłośnie ogłosiła ona Jezusa Chrystusa królem rejonu wileńskiego. Z 24 obecnych na sali posiedzeń radnych nawet przedstawiciel postkomunistycznej Partii Socjaldemokratów głosował za uchwaleniem Aktu intronizacji.
Maraton wyborczy na Litwie potrwa jeszcze do jesieni. Po wyborach parlamentarnych jesienią ubiegłego roku oraz wyborach prezydenckich w maju już tego roki i czerwcowych wyborach do Parlamentu Europejskiego już jesienią na Litwie zostaną rozpisane kolejne wybory. Tym razem uzupełniające do parlamentu i na szczęście tylko w 2 z 60 okręgów wyborczych. Mieszkańcy okręgów szyłucko-szilalskiego na Pomorzu oraz wileńsko-solecznickiego na Wileńszczyźnie prawdopodobnie w październiku będą musieli wybrać posłów na sejm w zamian Zigmantasa Balčytisa oraz Waldemara Tomaszewskiego. Zostali oni wybrani do Parlamentu Europejskiego w tych okręgach jednomandatowych i wczoraj złożyli mandaty poselskie na Sejm litewski.
Propaganda Akcji Wyborczej Polaków na Litwie pieje z zachwytu, że partia otrzymała „historyczne” zwycięstwo zdobywając „po raz pierwszy mandat do Parlamentu Europejskiego”, a tymczasem w rejonie solecznickim, gdzie AWPL miała najlepsze wyniki, Główna Komisja Wyborcza doszukała się najwięcej i największych naruszeń ordynacji wyborczej w tegorocznych wyborach do Parlamentu Europejskiego. Zdaniem GKW, prawo wyborcze w tym rejonie zostało pogwałcone w kilku miejscowościach. Między innymi w Turgielach, Kamionce, Podborzu i Gornostaiszkach. Naruszenia, którymi zajmie się też prokuratura, dotyczą głównie fałszowania podpisów wyborców.
Szanowni! Dziś mamy dla Was dwie wiadomości i każda z nich jest dobra. Po pierwsze, chcemy poinformować, że jesteśmy z Wami już od ponad 1,5 roku, co w tej branży jest niewątpliwym wyznacznikiem dojrzałości. Nieobowiązująca bowiem zasada głosi, że jeśli w ciągu pierwszych 20 miesięcy projekt medialny nie upadnie i rozwijał się, to dalsza jego realizacja na pewno ma perspektywę. Nie upadliśmy, rozwijamy się i na pewno wszystko jeszcze jest przed nami.
Nigdy nie myślałem, że za życia dostanę szansę wstąpić do Królestwa Niebieskiego. A jednak dziś taką szansę ma każdy mieszkaniec Litwy, wystarczy jedynie wjechać lub wejść do rejonu wileńskiego. I nie jest to żadna metafora czy żart. 12 czerwca br. Rada samorządu rejonu wileńskiego całkiem serio ogłosiła Akt Intronizacji Chrystusa Króla w rejonie wileńskim. Decyzja została podjęta jednogłośnie: wszyscy obecni na posiedzeniu członkowie Rady, w tym także ci będący w permanentnej opozycji, oddali swój głos „za”, chociaż nie każdy mógł wytłumaczyć, o co w tym wszystkim chodzi. „Nie wiedziałem czym jest ta cała intronizacja. Zapytałem jednego kolegę-katolika. Nie wie. Zapytałem drugiego – też nie wie...” – tłumaczył się następnie prawosławny radny-socjaldemokrata Jonas Garelčikovas.
W ciągu trzech festiwalowych dni, od 12 do 14 czerwca, w Norwiliszkach nad samą granicą z Białorusią szaleli cygańscy punkowie z Nowego Jorku i rockowi prześmiewcy z Białorusi, legendy szwedzkiej rap metal muzyki, a deszcz lejący jak z wiadra przekształcił wszystko w jakąś nowoczesną namiastkę legendarnego Woodstocku. Od samego początku „Be2gether“ był kojarzony jako impreza polityczna. W pierwszej odłonie Giedrius Klimkevičius (organizator i pomysłodawca festiwalu) solidaryzował się z opozycją białoruską (co spowodowało niezadowolenie władz w Mińsku), w roku ubiegłym z Gruzją, zmagającą się wówczas z wojenną machiną Rosji.
W dniach 22 lipca - 5 sierpnia 2009 odbędzie się w Piaskach oraz dobrach rodu Sobieskich na Lubelszczyźnie dwutygodniowy międzynarodowy work camp (obóz) dotyczący pamięci o wielokulturowości, genealogii i poszukiwania naszych korzeni, pod tytułem „Podobno mój dziadek to Sobieski?“. W work campie wezmą udział młodzi, pełnoletni wolontariusze z Niemiec, Litwy, Ukrainy i Polski. Działania projektu podporządkowane będą tworzeniu drzew genealogicznych przez wolontariuszy oraz mieszkających tu przez stulecia ludzi wielu kultur i religii: księży, rabinów i pastorów sprawujących urzędy kapłańskie w Piaskach, a także tworzeniu map: katolickiej, protestanckiej oraz żydowskiej okolicy, a w szczególności mapy dziedzictwa Sobieskiego.
Rosyjskie Ministerstwo Obrony usunęło z Internetu skandaliczny tekst obarczający Polskę winą za rozpętanie II wojny światowej. Rosyjski historyk płk Siergiej Kowaliow z Instytutu Historii Wojennej Ministerstwa Obrony Rosyjskiej Federacji sugerował, że to mocarstwowe ambicje Polski doprowadziły do wybuchu II wojny światowej. Pracę rosyjskiego historyka zamieściło rosyjskie MON na swojej stronie internetowej w dziale „Encyklopedia Wojskowa” w rubryce „Historia — przeciwko kłamstwu i fałszerstwom”. Na tekst na oficjalnej stronie rosyjskiego resortu zwróciła uwagę rosyjski dziennik „Wriemia Nowostiej”.
Nowy Parlament wybrany na pięcioletnia kadencję spotka się po raz pierwszy w pełnym składzie podczas inauguracyjnej sesji plenarnej w Strasburgu 14-16 lipca 2009. Spośród wszystkich 736 posłów, prawie połowa po raz pierwszy zasiądzie w sali plenarnej parlamentu Unii Europejskiej. W rozpoczynającej się, siódmej kadencji w poselskich ławach zasiądzie też największa w historii liczba kobiet. Gdyby doszło do głosowania, w którym posłowie wybrani na swoją pierwszą kadencję przeciwstawili się kolegom z dłuższym stażem - parlamentarnym weteranom udałoby się zwyciężyć większością absolutną. Kolejną kadencję rozpocznie 369 posłów - o dwóch więcej, niż wynosi połowa składu 736 osobowego Parlamentu.
Nazwa nowej frakcji Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy (EKR) brzmi tak samo dziwnie, jak dziwnym jest skład tego klubu. Tworzą go bowiem głównie brytyjscy i polscy konserwatyści oraz czeska centro-prawica, zaś dopełniają pojedynczy posłowie z różnych państw reprezentujący ideologie od skrajnie prawicowych, po przez chadeckie do liberalnych. W tej grupie znajdzie się skandaliczny były premiwr Czech Mirek Topolanek, ale też europoseł Waldemar Tomaszewski, który wcześniej zapowiadał, że dołączy do największej frakcji w EP Europejskiej Partii Ludowej (EPP), ewentualnie do frakcji partii regionalnych, o ile taka powstanie.
Wygląda na to, że niedawno powołana przez prezydenta Dimitrija Miedwiediewa komisji ds. walki z fałszowaniem historii będzie mechanizmem do wybielania historii sowieckiej Rosji po przez zakłamywanie historii XX wieku. Taki wniosek nasuwa się po reakcji, a raczej jej braku ze strony komisji wobec chociażby traktowania przez rosyjską historiografię zbrodni katyńskiej, czy też wobec skandalicznych wywodów rosyjskiego wojskowego historyków, który w materiale zamieszczonym na oficjalnej stronie Ministerstwa Obrony „dowiódł”, że to Polska ponosi współodpowiedzialność za rozpętanie II wojny światowej, gdyż krnąbrna nie chciała ustąpić faszystowskim Niemcom wobec ich „uzasadnionych” żądań ws Gdańska oraz korytarza transterytorialnego. Ale na tym jeszcze nie koniec…
Spotkanie z Aleksandrem Łukaszenko odbyło się w Mińsku w okresie napiętym – wstrzymaliśmy część obiecanego kredytu, przebrzmiały obraźliwe słowa ministra Kudrina, a w dodatku doszło do dwuznacznej wizyty prezydenta Białorusi u Papieża, połowa naszego związkowego państwa dołączyła do programu „Partnerstwa Wschodniego” i po raz kolejny przemilczało wobec uznania Osetii Południowej i Abchazji. Grupę redaktorów naczelnych rosyjskich mediów ( „Zavtra”, Rosijskaja Federacja” „Izvestia”, „Państwo Związkowe”), Aleksander Grigoriewicz przyjął w swojej rezydencji w świetle fleszów, w otoczeniu kamer. Rozmowa trwała ponad trzy godziny. Cóż o nim powiedzieć?
Kilka tygodni temu rosyjski gigant samochodowy GAZ porywał się na przejęcie Opla, a już dziś musi zwolnić ponad 7,5 tys. pracowników w swoich zakładach w Niżnim Nowgorodzie. W obliczu kryzysu zakłady nie znajdują chętnych na swoją produkcję na wewnętrznym rynku Wspólnoty Niepodległych Państw. Za granicą zaś i przed kryzysem nikt nie chciał kupować przestarzałe technologicznie samochody spod znaku GAZ. Grupa produkuje w 6 zakładach w Rosji samochody osobowe (Volga Siber), dostawczaki (Sobol, GAZel, Valdai) oraz różnej klasy samochody ciężarowe, autobusy i transport specjalistyczny.
W rocznicę pierwszych wolnych wyborów w powojennej Polsce, które zapoczątkowały transformacje ustrojową, giełdowy byk - symbol warszawskiej Giełdy Papierów Wartościowych, stanął na kilka dni przed budynkiem Giełdy. Dwadzieścia lat temu, 4 czerwca 1989, rozpoczął się nowy okres w historii Polski. Zmiany objęły wszystkie sfery życia społeczno-gospodarczego. Gdyby nie wydarzenia tamtych dni nie powstałaby Giełda Papierów Wartościowych, która dziś z powodzeniem rywalizuje na międzynarodowej arenie z rynkami o znacznie dłuższej historii. GPW stała się symbolem przemian tamtych lat.
Choć najpopularniejszy polski serial „Ranczo” na Litwie jest znany przede wszystkim wśród miejscowych Polaków, w miasteczku Kalwaria, co na pograniczu z Polską, rozgrywa się zaiste serialowa akcja, ale w życiu. A wszystko za sprawą sporu między merem miasteczka oraz proboszczem miejscowej parafii. Proboszcz Raimundas Žukauskas uważa, że mer miasteczka go obraził i oczekuje na przeprosiny. Natomiast mer Jonas Ščeponis jest przekonany, że to proboszcz go obraził i też czeka na „przepraszam” inaczej, jak oświadczył, noga jego w kościele nie stanie zanim parafią będzie kierował ksiądz Žukauskas.
Na warszawskim lotnisku Okęcie policja zatrzymała 42-letniego Litwina. Mężczyzna był poszukiwany Europejskim Nakazem Aresztowania. Ścigał go niemiecki sąd w Essen. Obywatel Litwy próbował odlecieć z warszawskiego lotniska do Londynu. Członek litewskiej grupy przestępczej zajmującej się w Niemczech włamaniami i kradzieżami trafił w Warszawie do policyjnego aresztu. Po przesłuchaniu zatrzymanego zostanie wobec niego uruchomiona procedura ekstradycyjna.