Dzisiaj, 11 listopada, mija 6 rocznica powstania w internetowej przestrzeni naszego portalu Infopol.lt. Utworzony z ambicji zaledwie kilku osób głoszenia wolnego słowa oraz dzięki ich społecznemu zaangażowaniu, był to pierwszy pełnowymiarowy polski serwis informacyjny a zarazem pierwsze niezależne medium na Litwie, robione głównie z myślą o litewskich Polakach. Dziś obchodzimy więc nie tylko 7 rocznicę istnienia portalu, ale w pewnym sensie też kolejną rocznicę wolności polskiego słowa na Litwie. Niestety jest to smutna dla nas rocznica, bo ostatnia. Podjęliśmy decyzję o zamknięciu portalu z powodu braku środków finansowych na jego kontynuację. Mimo społecznego zaangażowani twórców i autorów serwisu tworzenie portalu, a zwłaszcza jego utrzymanie, niestety też kosztuje. Sam serwis, jako wciąż jedyne na Litwie niezależne polskie medium, niestety nie generuje przychodów. W dzisiejszym bowiem świecie konformizmu i płaszczeniu się przed polityczną koniunkturą głoszonej przez nas prawdzie trudno jest konkurować na rynku z usłużnymi i posłusznymi, przez to hojnie sponsorowanymi, innymi mediami, a raczej tablicami ogłoszeń ich sponsorów. Kolokwialnie więc mówiąc – niezależność nie opłaca się, a prawda nie sprzedaje się. Nie chcemy jednak iść w ślady innych i stawać się kieszonkowym medium któregoś z tzw. donatorów, bo mija się to z głównymi ideałami naszego portalu – niezależne medium i wolne słowo. Infopol powstał dla tych ideałów, dla nich więc też umiera.

Cieszymy się jednak, że przez 7 lat żmudnej pracy byliśmy z Wami, nasi drodzy Czytelnicy. Cieszymy się też, że nasz portal posłużył bodźcem do rozwoju internetowych serwisów polskiej mniejszości na Litwie. I choć każdy z nich służy dziś przysłowiowemu „swojemu władcy”, wierzymy, że polski Czytelnik na Litwie, zahartowany w czasach propagandy sowieckiej i dziś potrafi przeczytać „między wierszami” i odróżnić ziarno prawdy od plew kłamstwa. Życzymy nam wszystkim, żeby wolności słowa i prawdy w polskojęzycznych mediach na Litwie byłoby jak najwięcej.

Mamy też na dzieję, że kiedykolwiek znowu spotkamy się z naszymi Czytelnikami., więc odchodząc nie żegnamy się, lecz mówimy Wam DO WIDZENIA!

Informujemy też, że archiwalna już strona portalu będzie dostępna w Internecie do czasu wygaśnięcia domeny infopol.lt oraz umowy z serwerem, na którym znajdują się zasoby portalu.

est to niewątpliwie jedno z najważniejszych na świecie wydarzeń muzycznych roku. Transmisję konkursu na żywo można będzie obejrzeć na kanałach telewizji publicznych większości krajów europejskich, w tym też na kanale LRT litewskiego telewizji państwowej.

Dziś zobaczymy występ litewskiego uczestnika Andriusa Pojavisa z jego piosenką „Something”.

Początek transmisji o godzinie 22.00. – tabletki na odchudzanie

Andrius Pojavis – „Something”

Dzisiaj wystąpi 16 półfinalistów konkursu. Kolejnych 17 obejrzymy w czwartek. W sobotę zaś czeka nas wielki finał „Eurowizji”. W finale o tytuł zwycięzcy, a także o prawo zorganizowania u siebie w kraju, zawalczy 26 uczestników konkursu – po 10 najlepszych wyłonionych w głosowaniu sms-owym w półfinałach oraz 6 reprezentantów krajów, które jako najwięksi sponsorzy konkursu maja zapewnione miejsce od razu w finale (Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania) oraz organizator konkursu Szwecja.

Faworytem bukmacherów jest duńska piosenkarka Emmelie de Forest, która już od dłuższego czasu prowadzi w prognozach wyników konkursu. Mocną pozycję zajmują również Zlata Ogniewicz z Ukrainy oraz Margaret Berger z Norwegii. Natomiast w rankingu jednego z największych biur bukmacherskich William Hill drugie miejsce zajmuje Dina Garipowa z Rosji, a na trzecim znaleźli się Nodi Tatiszwili i Sofi Gelowani z Gruzji.

Niestety, nasz Andrius nie zalicza się do faworytów tegorocznej „Eurowizji”, ale konkurs ten słynnie ze swojej nieprzewidywalności, więc wiele może jeszcze wydarzyć się. Jak dotychczas litewscy reprezentanci zazwyczaj albo nie trafiali do finału, albo zajmowali w nim ostatnie miejsca. Najwyżej zaszli „LT United”, którzy zdobyli 8 miejsce w finale konkursu.

Dzisiejszy półfinał rozpoczną reprezentanci Austrii, zakończą Serbowie. Reprezentant Litwy wystąpi 10. z kolei – po zespole z Czarnogóry. Po nim na scenę wyjdzie Alyona Danskaya z Białorusi.

Ogółem w tegorocznym konkursie weźmie udział 39 krajów europejskich. Niektóre kraje (np. Czechy) tradycyjnie olewają konkurs. Inne natomiast (np. Polska) zrezygnowały ze względu na pogorszająca się sytuację gospodarczą, bo ewentualna wygrana obciążałaby kraj dodatkowo milionowymi kosztami związanymi z organizowaniem przyszłorocznego konkursu u siebie.

Mniej niż połowa mieszkańców kraju mogła sobie pozwolić na zakup własnego mieszkania. Takich osób jest zaledwie 43 proc., – wynika z badań „Spinter tyrimai“ przeprowadzonych na zlecenie „PZU Lietuva”. Mieszkania i posesje najczęściej kupowano za własne oszczędności lub pożyczkę z banku. Reszta właścicieli nieruchomości swoje lokum otrzymało w spadku lub nabyło od państwa za tzw. czeki prywatyzacyjne.

„Chcieliśmy wyjaśnić, jak dużo osób w kraju przeznaczyło swoje środki na zakup własnego lokum. Uważamy, że to bardzo ważny wskaźnik w ocenie podejścia ludzi do swego majątku – im więcej środków i starań człowiek poświęcił na zakup swego mieszkania, prawdopodobnie tym bardziej będzie starał się go chronić”, – mówi Edvardas Skupas, dyrektor departamentu zarządzania produktami i ryzykiem spółki „PZU Lietuva”.

Badania pokazały też, że w ciągu kilku ostatnich lat kryzysu, kiedy część społeczeństwa utraciła stabilność finansową, ludzie zaczęli bardziej troszczyć się o zachowanie swego majątku. Prawie połowa właścicieli własnego lokum zatroszczyło się o jego ubezpieczenie.

Podstawową przyczyną takiego zachowania się ludzi było zapewnienie sobie poczucia bezpieczeństwa oraz ubezpieczenie się od ewentualnych nieszczęść. Te powody mają coraz twardszą podstawę, ponieważ ludzie rozumieją, że w najbliższym czasie ich dochody raczej nie zwiększą się, perspektywa finansowa nie polepszy się, tymczasem ubezpieczenie jest jedynym sposobem na zwrot strat doznanych w wyniku pożaru, wichury, zalania czy też innych nieszczęść.

Jak wynika z badań, prawie połowa mieszkańców kraju swoje lokum nabyło za własne pieniądze lub pożyczone w banku, toteż będą oni dążyli do zabezpieczenia swojej nieruchomości. Pozostała część właścicieli może nie mieć tak mocnego poczucia troski o własne lokum. Przypuszczenia te potwierdzają też wyniki badań – tylko nieco ponad 20 proc. właścicieli mieszkań ubezpiecza swoje lokum, gdy tymczasem takich właścicieli domów jest ponad 50 proc.

Wśród nabywców mieszkań czy domów najwięcej jest osób w wieku średnim i starszych, mających rodziny, których dochody są powyżej średnich. Tymczasem osoby samotne najczęściej mieszkają z rodzicami lub w wynajmowanym lokum.

Co ciekawe, nabywcy własnego „M” najczęściej mieszkają nie w dużych miastach, lecz centrach rejonowych lub mniejszych miasteczkach. Tymczasem w dużych miastach ludzie najczęściej mieszkają w wynajętym lokum lub w domu (mieszkaniu) otrzymanym w spadku.

Dzisiaj, 9 maja, z okazji Dnia Europy, mieszkańcy Litwy zapraszani są do składania egzaminu z Europy. W tym roku udział w konkursie zapowiedziało ponad 22 tys osób. Organizowany od czterech lat konkurs wiedzy o Unii Europejskiej z roku na rok cieszy się coraz większą popularnością. Wśród najbardziej aktywnych jego uczestników są uczniowie szkół. W tym roku egzamin z Europy odbędzie się w ponad 400 placówek oświatowych. Sprawdzian również jest organizowany w szkołach wyższych, w instytucjach państwowych oraz pozarządowych.

Po raz pierwszy w tym roku do egzaminu przystąpili przedstawiciele biznesu. Poszczególni jego uczestnicy do 12 maja egzamin mogą składać przez Internet na stronie www.pazinkeuropa.lt oraz na profilu sieci społecznościowej Facebook.

– Tegoroczny egzamin jest wyjątkowym, bo Litwa po raz pierwszy obejmie przewodnictwo w Radzie Unii Europejskiej, zaś rok 2013 został ogłoszony rokiem obywateli Europy. Zachęcam więc wszystkich do udziału w egzaminie z Europy, do rywalizacji wiedzy, ale też do poznania wiecej na temat Europy – powiedział minister spraw zagranicznych Linas Linkevičius.

„Egzamin z Europy” na Litwie jest organizowany od 2010 roku. Uczestnicy egzaminu na podstawie testu mogą sprawdzić swoją wiedzę z zakresu historii, polityki, kulturu oraz innych dziedzin UE. Część tegorocznych pytań testu będzie poświecona litewskiej prezydencji w UE. W nawiązaniu do Roku Obywateli Europy część pytań testu zostało poświęconych prawom i obowiązkiom obywateli Unii.

Badacze ze Stacji Morskiej na Helu odkryli w Zatoce Gdańskiej nowy ląd. Nazwali go Ryfem Fok. Prawdopodobnie ląd wynurzył się z wody między grudniem zeszłego, a kwietniem tego roku, bo fotograf, który zrobił zdjęcia lądu pod koniec kwietnia twierdzi, że jeszcze w grudniu nie było jego śladu lądu.

– 54 razy przelatywaliśmy nad tym miejscem i nigdy nie zaobserwowaliśmy, żeby ląd wynurzył się z wody – wyjaśnił TVN 24 Pomorze Dariusz Bógdał fotograf, który wykonuje zdjęcia na zlecenie Stacji Morskiej na Helu za pomocą paralotni.

Znaczenie odkrycia potwierdził prof. Krzysztof Skóra, kierownic Stacji Morskiej Hel.

– Wiadomo było, że w tym miejscu jest mielizna, nowością jest to, że się wynurzyła. Myśleliśmy, że to chwilowe, że obniżył się stan wody i dlatego piasek wynurzył się ponad lustro wody. Stan wody tego dnia był jednak średni, a ta forma nadal się utrzymuje – wyjaśnił i dodał, że obecnie będą prowadzone badania nad procesem powstawania lądu.

Badacze roboczo nazwali nowy ląd Ryfem Fok, choć foki na nim jeszcze nie zaobserwowano. Niewykluczone jednak, że będą tu wypoczywać. Warunki są dość dobre, bo blisko jest głęboka woda.

– Musiałby tu jednak być spokój i może nieco więcej ryby, której akurat w tym miejscu brakuje – wyjaśnił Skóra.

Nazwa jest nieprzypadkowa, ponieważ istnieje już Ryf Mew – piaszczysty wał, który ciągnie się od Rewy do Kuźnicy i wydziela w Zatoce Puckiej tzw. Zalew Pucki.

Co roku odbywa się na nim kontrowersyjna impreza tzw. Marsz Śledzia. Od lat budzi ona sprzeciw ekologów, którzy twierdzą, że tłum osób maszerujących wałem niszczy jego naturalny ekosystem i płoszy odpoczywające na nim zwierzęta.

Prof. Skóra zapewnił, że będzie starał się chronić Ryf Fok przed szkodliwym działaniem ludzi.

„Gazeta Wyborcza” informuje, że kilka dużych polskich firm rusza na podbój Niemiec. Na sukces w Niemczech liczą firma CCC, dystrybutor sprzętu komputerowego Action i grupa meblarska Nowy Styl. Mają nadzieję, że mimo kryzysu uda im się przekonać do siebie nową grupą klientów.

W rozmowie z gazetą Grzegorz Liszczyk z firmy GL Doradztwo, która specjalizuje się w kontaktach biznesowych między przedsiębiorcami z Polski i Niemiec, powiedział, że jeszcze w 2009 r. zaangażowanie naszego kapitału na tamtejszym rynku wynosiło nieco ponad 120 mln euro. W ubiegłym roku było juz znacznie większe – wyniosło 400 mln euro

ifpl, źródło: Gazeta Wyborcza

„Nie chcę o tym mówić, bo w kraju i tak mamy za dużo chaosu”, – powiedział premier Algirdas Butkevičius odpowiadając na sugestie prowadzącego program „Dėmesio centre” Edmundasa Jakilaitisa o wewnętrznych rozgrywkach politycznych w kraju. Jednak w tym samym programie premier powiedział kilka zdań, które już spotęgowały chaos. Premier wdał się z prowadzącym w dyskusję na temat o poziomie plotki.

„Według naszych źródeł, przed kilkoma tygodniami Rolandas Paksas spotkał się z prezydent Dalią Grybauskaitė i proponował jej wsparcie dwóch partii w zamian za to, żeby Dalia Grybauskaitė załatwiła tak, iż Sąd Apelacyjny uniewinniłby działaczy Partii Pracy. Czy mógłby pan skomentować tę sytuację?”, – prowadzący zapytał premiera. Algirdas Butkevičius chętnie „udzielił” komentarza mówiąc, że również słyszał o takim spotkaniu lidera „Porządku i Sprawiedliwości” (PiS) Paksasa z prezydent Grybauskaitė. Zaznaczył też, że taki handel wsparciem jest niemożliwy.

„Możesz być wyjątkowo wpływowym prezydentem, żeby zadzwonić do prezesa sądu, czy prezesa apelacyjnego, lub najwyższego sądów i powiedzieć mu… Ale przecież, prezydenci zmieniają się, sędziowie zmieniają się. Na niektórych stanowiskach pracujemy tymczasowo. Nie wyobrażam sobie, jak może wpaść na taki pomysł i handlować, przyjść taka myśl i prowadzić handel? Układy jakieś”, – powiedział premier.

Nazajutrz jego słowa wywołały prawdziwą burzę. Wymienione w toku rozmowy strony zaprzeczyły, że kiedykolwiek doszło do podobnych układów. Prezydent Dalia Grybauskaitė oświadczyła, że ostatni raz widziała się z Rolandasem Paksasem na początku marca, kiedy ten przyszedł złożyć jej życzenia (prezydent 3 marca obchodziła urodziny – ifpl.). Zapewniła, że nie rozmawiała z nim o jakimkolwiek wsparciu. Nie chciała wprawdzie ujawnić treści rozmowy. Powiedział tylko, że jeśli zdecyduje się kandydowała na drugą kadencję prezydencką , to nie będzie potrzebować czyjejkolwiek pomocy, bo będzie kandydatem niezależnym.

Również Paksas zaprzeczył, że rozmawiał z prezydent o układzie wsparcie zamiast uniewinnienie liderów Partii Pracy. Powiedział, że nie pamięta już kiedy dokładnie ostatni raz widział się z Grybauskaitė, ale to było „wiele, wiele tygodni temu”.

Informację Jakilaitisa, której premier nie zaprzeczył, zdementowali również liderzy Partii Pracy. Premier nie zaprzeczał, bo faktycznie nie ma czemu zaprzeczać, bo jeśli nawet wcześniej nie słyszał plotki o „domniemanym” spotkaniu Paksasa z Grybauskaitė, to na pewno ja usłyszał od prowadzącego „Dėmesio centre”. I tylko sam prowadzący program Jakilaitis, ani też Telewizja Państwowa, która emituje jego program, nie zdementowała informacji ze „swego źródła”.

Pojawiły się przypuszczenia, że tym źródłem może być sama Prezydent lub ludzie z jej otoczenia. Szef klubu parlamentarnego PiSu, poseł Petras Gražulis oświadczył, że słyszał, że przed kilkoma tygodniami doszło do spotkania Jakilaitisa z prezydent. Gražulis wystosował do Urzędu Prezydenta oficjalne zapytanie z prośbą o potwierdzenie tej audiencji.

Tymczasem, choć wszyscy zaprzeczają, że Paksas z Grybauskaitė rozmawiali o sprawach zahaczających o zdradę stanu, a co najmniej o korupcję polityczną, to jednak nikt nie twierdzi, że znany dziennikarz zwyczajnie kłamie. A jeśli nie on, to kto?

Bo ktoś tu przecież musi kłamać?